Z Andrzejem Pągowskim, grafikiem i plakacistą, rozmawia Igor Walkowiak.

Kim był dla pana Andrzej Wajda?
Andrzej Wajda był dla mnie jedną z trzech niezwykle ważnych osób, które pojawiały się kolejno w ramach mojego rozwoju jako plakacisty, i które wywarły znaczący wpływ na moje podejście do zawodu. Pierwszy był mój profesor Waldemar Świerzy – gdyby nie on, zapewne byśmy dzisiaj nie rozmawiali. To on namówił mnie na przejście z malarstwa do pracowni plakatu. Dzięki niemu zacząłem myśleć o robieniu plakatów.
Drugą osobą był Krzysztof Kieślowski, którego poznałem na samym początku mojej pracy zawodowej. Zrobiłem dla niego plakat do filmu Amator, który bardzo mu się spodobał. Zaprzyjaźniliśmy się i pracowałem przy jego wszystkich filmach fabularnych aż do jego śmierci. To on uzmysłowił mi znaczenie pracy artysty-grafika, robiącego plakat do filmu, dla reżysera. Oczywiście było to w czasach, kiedy plakat był jedynym komunikatorem. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ale myślę, że moje podejście do pracy się nie zmieniło. Pomimo tego, że w przyszłym roku mija 50 lat mojej pracy zawodowej, to nadal wielu reżyserów liczy na to, że ich filmy skomentuję swoim plakatem. Pamiętam o tej myśli Kieślowskiego – jako plakacista pozostaję bardzo wierny pracy reżysera i całego zespołu, który stworzył film. Robię wszystko, aby ten film skomentować, a nie po prostu opowiedzieć. Dzięki takiemu podejściu cały czas mam mnóstwo pracy przy filmach.
Natomiast Andrzej Wajda pojawił się w moim życiu trochę później bo w 1981 roku, gdy miałem już za sobą kilka lat pracy na rynku. Wtedy właśnie był konkurs na plakat do filmu Człowiek z żelaza, który wygrała moja praca. Tak zaczęła się nasza współpraca i przyjaźń, a także gigantyczna miłość Andrzeja do tego plakatu – wielokrotnie dawał mi do zrozumienia, że to jego ulubiony plakat.
Czego nauczył pana Andrzej Wajda?
Nauczył mnie miłości do kina, miłości do zawodu, do pracy z ludźmi i szacunku do nich. Uświadomił mi także, że mógłbym żyć w dowolnym miejscu na świecie, ale na pewno nie byłbym tym, kim jestem w Stanach Zjednoczonych czy we Francji, czy w jakimkolwiek innym kraju. Nie miałbym tam możliwości stworzenia tego wszystkiego i zrobienia tego w takim kontekście, w jakim dokonałem tego w Polsce. To właśnie zawdzięczam Andrzejowi.
Wajda również był malarzem i posiadał wykształcenie artystyczne – mówiąc o współpracy, jak dwóch artystów dochodzi do kompromisu?
Kluczowe było zaufanie, ale Andrzeja traktowałem w sposób szczególny. Jego uwagi plastyczne miały dla mnie zupełnie inną wagę niż uwagi kogoś, kto nie patrzy na świat tylko poprzez pryzmat obrazu filmowego. Oczywiście można powiedzieć, że każdy reżyser, z którym pracowałem, w jakiś sposób tworzył historię za pomocą obrazu, ale to ja musiałem potem zamknąć tę opowieść w formacie 70×100 cm. Ponieważ Andrzej miał korzenie malarskie, sam bardzo dużo rysował i malował – myślę, że w tej kwestii pozostał niespełnionym artystą – jego sugestie traktowałem wyjątkowo. Szczerze mówiąc, jeśli z kimkolwiek z reżyserów sprzeczałem się o plastykę dzieła, to właśnie z Andrzejem. Te dyskusje nie dotyczyły jednak samego oddania idei filmu, lecz czysto plastycznego przedstawienia tego pomysłu.
Jak wyglądał pana proces twórczy przy wystawie Wajda na nowo i jej Suplemencie?
Projekt Wajda na nowo powstał w czasie pandemii. Do dzisiaj powtarzam, że uratował mi wtedy życie – myślałem, że zwariuję. Nagle wpadłem na pomysł, by przedstawić na nowo 60 filmów Andrzeja. Pracy miałem mnóstwo. Oglądałem wszystkie filmy w kolejności ich powstawania, potem robiłem do nich plakaty. Wystawa stała się hitem i miała bardzo wiele odsłon w Polsce.
Teraz, z racji Roku Wajdy, jest pokazywana w Polsce i zagranicą. Gdy zaproszono mnie do komitetu przygotowującego obchody rocznicowe, zrozumiałem, że nie mogę po dwóch latach znowu pokazać dokładnie tego samego projektu. Pomyślałem, że świetnym rozwiązaniem będzie właśnie Suplement. Tym bardziej, że uświadomiono mi, iż Andrzej stworzył wybitne spektakle Teatru Telewizji, które tak naprawdę są filmami – były przecież reżyserowane okiem kamery, a widz nie oglądał ich na żywo na scenie, tylko na ekranie. Te spektakle mają w sobie bardzo filmowy klimat, widać to chociażby w sposobie pracy kamery i prowadzenia aktorów przez Andrzeja. To nie jest klasyczny teatr. Myślę, że tymi dwoma projektami zamknąłem całą spuściznę Wajdy, jeśli chodzi o jego filmowość. 60 filmów fabularnych, dokumentów i etiud oraz 14 sfilmowanych spektakli tworzy kompletną całość i obrazuje ogrom jego pracy – to daje łącznie aż 74 plakaty.
Czy tworzenie plakatów filmowych różni się od tworzenia plakatów teatralnych?
Bardzo się różni. Zarówno przy plakacie filmowym, jak i plakacie teatralnym trzeba mieć ogromną wyobraźnię, ale różnica polega na tym, że nigdy nie widzę skończonego dzieła teatralnego – z wyjątkiem oczywiście Suplementu ale to wyjątkowy teatr, bo telewizyjny. Przy filmie mogę się wspierać wszystkim: grą aktorów, obrazem, ruchem kamery, prowadzeniem, czy pomysłem. Natomiast przy spektaklu teatralnym jestem sam na sam z tekstem. Mogę się wspierać rozmową ze scenografem czy kostiumografem, ale to tylko rozmowa. Na scenie dany kostium może ostatecznie zadziałać zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałem.
W teatrze ta praca przypomina trochę projektowanie okładki książki – czytam tekst i muszę sam wyobrazić sobie całą historię wizualną. Uważam jednak, że praca przy plakacie filmowym jest doskonałą szkołą dla tworzenia plakatów teatralnych i okładek, ponieważ uczy budowania dramaturgii i przestrzeni w wyobraźni. Kiedy czytam tekst sztuki teatralnej, nad którą mam pracować, szczerze mówiąc, od razu widzę film. Często zupełnie podświadomie i niepotrzebnie buduję sobie w głowie wizerunki aktorów, konkretne sytuacje czy układy w kadrze, od których później trudno mi się uwolnić.
Andrzej Pągowski – jeden z najwybitniejszych polskich grafików i plakacistów. Absolwent poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, uczeń wybitnego Waldemara Świerzego. Jest autorem ponad dwóch tysięcy plakatów filmowych, teatralnych, festiwalowych i społecznych. Jego prace, łączące wyrazisty skrót plastyczny, ironię i emocjonalną siłę obrazu, należą do najważniejszych osiągnięć współczesnej polskiej szkoły plakatu. Na tegorocznym Festiwalu Filmów-Spotkań NieZwykłych Andrzej Pągowski prezentuje swoją najnowszą wystawę – Wajda na nowo. Suplement. Wernisaż 27 czerwca o godzinie 16.00 w sandomierskim BWA.
Igor Walkowiak – tegoroczny maturzysta, pasjonat kinematografii. Szczególnie fascynuje się sztuką operatorską. Oprócz kina interesuje się muzyką. Uwielbia podróże oraz poznawanie nowych ludzi.